Szybki kontaktlek. Marek Blitekspecjalista ginekolog - położnik 68-200 Żary |
Poród w szpitalu zapewnia niewątpliwie obecność wykwalifikowanego personelu i niezbędnej aparatury. Kusi obietnicą zapewnienia pełnego bezpieczeństwa matce i jej dziecku. I bez wątpienia zasadnicza korzyść z porodu w szpitalu polega na dostępności personelu fachowego i niezbędnego wyposażenia. Kłopot w tym, że korzyść z porodu w szpitalu odnoszą głównie pacjentki, u których występują powikłania ciąży i porodu. W sumie około 10 -15 procent rodzących.
W Wielkiej Brytanii oceniono, że około 40% porodów mogłoby się z powodzeniem odbywać w domu. Rodzenie dzieci w szpitalu nie przynosi tym matkom żadnej korzyści. W Holandii w domu odbywa się 35 % porodów! Zastanówmy się jakie koszta ponoszą kobiety rodzące w szpitalu.
Najbardziej oczywistym i uznanym czynnikiem niekorzystnym jest narażenie na zakażenie połogowe rodzącej i noworodka. Przed erą antybiotyków zakażenie połogowe (gorączka połogowa) było odpowiedzialne za śmierć kilku procent rodzących. Współcześnie zapewnienie odpowiedniego zmniejszenia ryzyka zakażenia połogowego jest jednym z najważniejszych wyzwań i nawet współcześnie pomimo zastosowania nowoczesnych rozwiązań sal porodowych i oddziałów położniczych (Rooming In) ocenia się, że znaczna część noworodków (nawet 20-30%!) wynosi do domu na pamiątkę po odbytym porodzie jakieś zakażenie.
Istota problemu tkwi prawdopodobnie w tym, że 90% zakażeń wewnątrzszpitalnych przenosi się na rękach personelu.
Niekorzystną wydaje się więc sytuacja, w której jedna położna zajmuje się kilkoma pacjentkami lub kilkoma noworodkami jednocześnie. Istnieje wtedy podwyższone ryzyko transmisji patogenów (bakterie, grzyby, wirusy) między pacjentami. Również niekorzystne jest rozwiązanie jednego węzła sanitarnego dla kilku sal rodzących i pacjentek po porodzie, wspólnych kuchni i zmywalni czy pralni.
Płód w ostatnich tygodniach ciąży otrzymuje przez łożysko komplet przeciwciał przeciw patogenom, z którymi zetknęła się matka (znajdującym się na skórze i błonach śluzowych matki i w jej naturalnym środowisku). Te przeciwciała są też wydzielane do mleka w czasie laktacji. Noworodek nie posiada natomiast ochrony przed bakteriami, z którymi matka nie miała kontaktu. Dotyczy to zwłaszcza szczepów ze środowiska szpitalnego.