Medykalizacja

Medykalizacja przebiegu porodu

Kolejnym niekorzystnym aspektem porodu w warunkach szpitalnych jest narażenie na powikłania związane z „medykalizacją porodu”. Przez medykalizację porodu rozumiemy wykonywanie rutynowo w czasie porodu zbędnych procedur medycznych, często bez uzasadnienia i wskazań klinicznych a mających jakoby na celu pomoc w urodzeniu dziecka.. Należą do nich przebicie błon płodowych celem przyśpieszenia porodu i „masaż” szyjki macicy – jeden z bardziej bolesnych dla rodzącej nawyków personelu asystującego przy porodzie.

Przyspieszenie porodu.

Na osobne miejsce w dziedzinie medykalizacji porodu zajmuje „przyśpieszanie porodu” a zwłaszcza nasilanie czynności skurczowej poprzez wlew dożylny Oksytocyny (kroplówka naskurczowa). Do prawidłowego przebiegu porodu potrzebna jest, owszem, czynność skurczowa, ale równie ważne są przerwy między skurczami. To właśnie w czasie przerwy międzyskurczowej rodzący się płód ma czas na poprawienie swojego utlenowania. W czasie skurczu przepływ krwi przez macicę jest minimalny, gdyż naczynia zaopatrujące w krew łożysko przebiegają między włóknami mięśnia macicy. Oksytocyna zastosowana w nieodpowiednim momencie podwyższa też spoczynkowe napięcie mięśnia macicy co paradoksalnie może przedłużyć rozwieranie się szyjki macicy a na pewno ma wpływ na bolesne odczuwanie skurczów macicy przez rodzącą.

Poród „przyśpieszany” można porównać do innego przyśpieszania. Do przyśpieszania chodzenia po górach. Bez wątpienia większość zdrowych ludzi ma odpowiedni zapas sił żeby chodzić po górach. Ale spróbujmy po górach pobiegać. Zamiast kilkukilometrowej, miłej wycieczki nasza wyprawa zakończy się po najwyżej kilkuset metrach i zamiast relaksu znajdziemy śmiertelne zmęczenie. Podobnie matka w imię niesienia jej źle pojętej pomocy często zamiast fizjologicznego przebiegu porodu, może dłuższego ale na pewno mniej bolesnego i mniej wyczerpującego, otrzymuje poród „przyśpieszony” i w efekcie krańcowe wyczerpanie i często „zmęczonego po szybkim porodzie” (czytaj: niedotlenionego) noworodka. W pewnej części przypadków „przyśpieszania” rezerwy energetyczne i fizjologiczne zostają wyczerpane przed ukończeniem porodu i na historiach choroby pojawiają się wskazania do cięcia cesarskiego w rodzaju „Brak postępu porodu, wyczerpanie rodzącej”. Niewątpliwie rezerwy fizjologiczne płodu również są ograniczone.

Kolejnym zabiegiem „przyśpieszającym poród” jest stosowany czasem w drugim okresie porodu(na szczęście coraz rzadziej) zabieg Kristelera czyli wyciskanie płodu z macicy. Czas rodzenia się główki ulega skróceniu, ale prawdopodobnie kosztem uszkodzenia mięśni dna miednicy i pęknięć pochwy, niefizjologicznego wzrostu ciśnienia w czaszce rodzącego się dziecka i ewentualnych powikłań a nawet dramatycznych finałów w rodzaju pęknięcia macicy lub wątroby rodzącej.

Osobiście podzielam pogląd, że odpowiednio przeprowadzone nacięcie krocza i następowe jego umiejętne zszycie jest korzystne dla wielu rodzących a na pewno lepsze jak rozległe uszkodzenie krocza bez nacięcia i nieprawidłowe jego zaopatrzenie. Natomiast należy wyeliminować rutynowe nacięcie krocza oraz różne dodatkowe przykrości w rodzaju braku znieczulenia krocza przed jego nacięciem lub odkażanie krocza po nacięciu poprzez polewanie go spirytusem.

Krocze odkażamy przed nacięciem i są przecież dostępne inne środki nie zawierające spirytusu (mydło w płynie z chlorheksydyną o miłym czerwonym kolorze).

Rutynowe procedury madyczne

Kolejnym problemem, z którym boryka się czasem matka i płód czy noworodek jest wykonywanie pewnych czynności, badań i zabiegów medycznych nie mających na celu poprawy nadzoru i korzyści pacjenta a jedynie produkcję dokumentacji medycznej na zapas, dla ordynatora, dla prokuratora, dla świętego spokoju, w efekcie do archiwum. Przykłady?

  • Rutynowe wykonywanie lub niepotrzebne przedłużanie zapisu KTG i długotrwałe unieruchomienie rodzącej podłączonej do aparatury medycznej.
  • Inwazyjne monitorowanie gazometrii ze skalpu płodu. Gazometria u zdrowego noworodka.
  • A zwłaszcza… bezzasadne badanie rodzącej celem „właściwego” prowadzenia partogramu.
  • Rutynowa amnioskopia czyli ocena „koloru wód płodowych” ( młodzi koledzy w przodujących szpitalach nie wiedzą czasem nawet co to za procedura – doświadczenie własne).

Medykalizacja porodu to również rurynowe stosowanie znieczulenia w przebiegu porodu. Do wyboru mamy całą gamę technik analgezji porodu: od metod biofizycznych jak immersja wodna lub przezskórna elektrostymulacja nerwów (TENS), poprzez podawanie dożylne środków przeciwbólowych aż do znieczulenia przewodowego (zewnątrzoponowego lub nawet podpajęczego). Bez wątpienia poród bez bólu jest kuszącą alternatywą ale… Trzeba zgodzić się z faktem, że nie kazda rodząca wymaga zastosowania  analgezji. Często dolegliwości mają charakter umiarkowany lub średni i można uniknąć rutynowego stosowania analgezji lub podać ją na życzenie rodzącej. Każda metoda analgezji zastosowana  zbyt wcześnie lub u niewłaściwej pacjentki może w efekcie przedłużyć czas trwania porodu lub ujemnie wpłynąć na stan pourodzeniowy noworodka. Często analgezję w czasie porodu, zwłaszcza znieczulenie zewnątrzoponowe a czasem środki farmakologiczne otrzymują nie te pacjentki, które ich wymagają.. Podobnie immersja wodna jest niewątpliwym osiągnięciem zarówno w dziedzinie analgezji jak i psychoterapii i relaksacji w czasie porodu i odpowiednio stosowana przyśpiesza jego przebieg.  Piękna perspektywa ale… często dla wybranych. I kryteria kwalifikacji pacjentki często pozamedyczne, związane raczej z drobna działalnością gospodarczą szpitala lub tzw. „prywatnej inicjatywy”…